W ostatnim czasie niemalże wszystkie zaczęłyśmy już sięgać po silnie działające filtry przeciwsłoneczne do twarzy. Coraz częściej kosmetolodzy i inni lekarze zajmujący się problemami skórnymi mówią o tym, że takich kosmetyków trzeba używać na co dzień, a nie wyłącznie na wakacjach czy latem. Pojawiają się jednak liczne wątpliwości tyczące się prawidłowej metody aplikacji filtrów.

Jak zatem poprawnie ich używać, aby nie utracić ich pierwotnych właściwości?

Sposób aplikacji każdego kosmetyku zawsze powinnyśmy dostosowywać do siebie. Same znamy najlepiej potrzeby i wymagania swojej cery. Potrafimy określić więc, co wpływa na nią dobrze, a co nieco gorzej. Zwróćmy też uwagę na konsystencję filtru przeciwsłonecznego do twarzy. Dobrze, by nie była ona zbyt tępa i gęsta, aby kosmetyk bez problemu rozprowadzał się na skórze. Najważniejsze jest jednak to, by zawsze aplikować go na jakiś „podkład”, czyli np. warstwę kremu albo jakiegoś serum, którego używamy na co dzień. Najpierw wykonujemy więc swoją podstawową pielęgnację. Normalnie oczyszczamy buzię z zanieczyszczeń, spryskujemy ją tonikiem (jeśli tylko go używamy), później wsmarowujemy ulubiony krem bądź serum i dopiero wtedy przechodzimy do filtru. Filtry przeciwsłoneczne do twarzy też staramy się jak najdokładniej rozprowadzić na skórze. Możemy je delikatnie wmasowywać, aby jeszcze lepiej wtopiły się w cerę. Następnie przechodzimy już do wykonywania makijażu, o ile oczywiście chcemy go wykonać. Zawsze trzymamy się właśnie takiej kolejności.

Kolejna kwestia tyczy się ilości produktu. No i ona też wymaga dokładniejszego omówienia. Na pewno same zastanawiałyśmy się już nieraz nad tym, ile nałożyć tego kosmetyku na twarz. Odpowiedź brzmi – niewiele. Filtry przeciwsłoneczne do twarzy powinny być stosowane jednorazowo w ilości zbliżonej do wielkości płaskiej łyżeczki do herbaty. Nie ma sensu nakładać ich więcej. Jeżeli to zrobimy, każdy makijaż błyskawicznie się na nich zroluje, a twarz na pewno nie będzie wtedy dobrze wyglądać.

Zdjęcie autorstwa Mikhail Nilov z Pexels