„Moonraker”: kosmiczny rozmach i dystans do przygód Bonda

Archiwalny komentarz filmowy po korekcie redakcyjnej. Tekst ujawnia elementy finału „Moonrakera” z 1979 roku, w którym Jamesa Bonda gra Roger Moore. Oceny efektów i tonu filmu mają charakter subiektywny.
Gdyby ktoś włączył nam film „Moonraker” pod sam koniec, kiedy toczona jest walka w kosmosie na laserowe pistolety, pomyślelibyśmy, że to jakaś z części „Gwiezdnych Wojen”. Nic bardziej mylnego, James Bond niszczy kosmiczny świat Hugo Draxa.
Hugo Drax planuje stworzyć nową cywilizację poza Ziemią. Przeszkadza mu agent 007, współpracujący z dr Holly Goodhead, graną przez Lois Chiles. To właśnie rozmach zagrożenia prowadzi opowieść od intrygi szpiegowskiej ku fantastyce.
Pojawia się też kolejny raz „Szczęki”. Znowu toczy boje z Jamesem Bondem, ale jest niezniszczalny. Co się wydaje, że to koniec tego wielkiego faceta z metalową szczęką, nie wiedzieć czemu, pojawia się ponownie. Pod koniec filmu mamy sielankę. Zakochany „Szczęki” staje się przyjacielem Bonda. Uwalnia go z doku na stacji kosmicznej. Cóż za urocze zakończenie, prawda?
Efekty specjalne w filmie są raczej przeciętne. Sam motyw kosmosu, statków kosmicznych chyba przerysowany. Co prawda technicznie wyszło znacznie lepiej niż w części „Żyje się tylko dwa razy”, gdzie również mieliśmy wątki ze statkami kosmicznymi, ale to nadal pozostawia wiele do życzenia.
Ten film może wywoływać mieszane odczucia: łączy znajome elementy przygód Bonda z bardzo daleko posuniętą fantazją. Nie trzeba przy tym uznawać go za obiektywnie najlepszą lub najgorszą część. Poniższa ocena efektów i tempa pozostaje opinią archiwalnego autora.
Sama fabuła i motyw Draxa nie są przecież wcale takie złe. Jest też przecież gondola, która unosi się na poduszkowcu po Placu Św. Marka w Wenecji, nowoczesna motorówka i wodne pościgi, czyli to w czym Moore był najlepszy, czy scena walki Bonda i „Szczęki” na górskiej kolejce linowej w Rio de Janeiro. No właśnie, same krajobrazy z brazylijskiego miasta robią wrażenie.
Wnioski? „Moonrakera” można polubić, a może nawet pokochać. Trzeba jednak mieć dystans do wątków czysto kosmicznych. Tam można odnieść wrażenie kiepskich efektów. Jeśli kosmiczne bitwy laserowe nam nie przeszkodzą, powinniśmy czasami wrócić do tej części.
Źródła
Przeczytaj też
Teksty z tego samego działu, dobrane po wspólnych słowach.
„Niech zstąpi Duch Twój”: kontekst audiencji z 27 maja 2020 roku
Tekst dotyczy archiwalnej audiencji Franciszka z 27 maja 2020 roku, a nie bieżącego wydarzenia. W oficjalnym z...
Rozmowa o Bogu i wątpliwościach bez oceniania rozmówcy
Pytania o Boga, wiarę i niewiarę nie muszą kończyć się natychmiastową deklaracją. Niektóre osoby mają jasno ok...
Kiedy audiobook się sprawdza, a kiedy lepiej go zatrzymać
Audiobook pozwala poznawać książkę bez patrzenia w ekran lub na papier. Nie każda czynność nadaje się jednak d...


