Zioła od zarania dziejów służą człowiekowi. Istota ludzka najprawdopodobniej, jeszcze w epoce paleolitu, pieczołowicie szukając roślin jadalnych, musiała zupełnie przypadkiem natrafiać i na takie, które łagodziły ból, uspokajały bądź pobudzały, hamowały krwawienia, wspomagały leczenie stanów zapalnych… O tym, że neolityczny człowiek znał się na ziołach, dowodzą znaleziska fragmentów wielu gatunków roślin – w Szwajcarii, w Niemczech, w Polsce (Biskupin).

Wiadome jest, że dla ludów pierwotnych pokarm roślinny stanowił klucz do egzystencji. Stąd, utworzona została tzw. „kultura zbieraczy”, w której szczególną rolę pełniły kobiety. To one wraz z dziećmi wybierały się na „zbiory”, gdzie dane im było poznać wiele nowych, dzikich gatunków roślin. Wymieniały je między sobą, porównywały, smakowały, obserwowały efekty spożycia i szukały dalej. Z uwagi na pradawne zapiski i wiedzę, jaka została zachowana po naszych babkach i prababkach, badania naukowe nad roślinami zielnymi cały czas trwają, a wyniki badań zaskakują!

Lecznicze ziółka

Szacuje się, że na Ziemi rośnie ponad 5 mln roślin, klasyfikowanych jako wyższych. Zaledwie 15% z nich przebadano pod względem biologicznym, chemicznym, farmakologicznym. Spośród nich tylko 20 tys. zostało uznane za terapeutyczne. Dobrze wiedzieć, że o właściwościach rośliny decyduje zawartość i stężenie odpowiednich związków chemicznych, które naśladując nasze hormony bądź wiążąc się do odpowiednich komórek ciała / cząstek obecnych w organizmie, wywierają konkretny efekt.

Zapomniane zioła o dobroczynnych właściwościach

Swojskie ziółka nagminnie spotyka się w lesie czy na łące. Można posadzić je w ogródku, pielęgnować, obserwować ich wzrost i rozwój. Medycyna, być może sięga już szczytów wiedzy, w dobie epoki, w której trwają prace nad sztucznym sercem. Zdaje się, że nieco zagubiona, zmieszana, znudzona i zmęczona ludzkość ucieka się do starych metod, próbując odkryć tajemnice niekonwencjonalnej medycyny – tajemnice ziół, o których, świat zdaje się zapominać…

Bazylia wonna / pospolita

W wielu językach obcych, nazwa ludowa bazylii kojarzona jest z czymś królewskim, np. w języku francuskim nazywa się ją „Herbe royal”, co znaczy tyle, co „królewskie ziele”. Niewątpliwie, wszystkie majestatyczne nazwy sugerują, że dbając o dobre samopoczucie monarchów, nie żałowano im bazylii.

Bazylia zawiera olejek eteryczny – 0,5 – 2,5%, 5-6% garbników, saponiny, antocyjany, flawonoidy. Ziele bazyliowe i lotny olejek wykazują dużą bioaktywność w układzie pokarmowym, pobudzają wydzielanie soku żołądkowego i regulują trawienie.

Badania naukowe wykazały, że obecne w olejku eterycznym: linalol, metylochawikol, eugenol, 1-8-cyneol, neral, geranial, cynamonial metylu hamują rozwój bakterii Gram-dodatnich i Gram-ujemnych, kolonizujących górne drogi oddechowe, bytujących w jamie ustnej i na skórze. Okazuje się, że wspomniane fitozwiązki mają zdolność do zwiększania przepuszczalności bakteryjnych błon cytoplazmatycznych, przez co stają się one bardziej przepuszczalne dla jonów. Te z kolei zmieniają ważne dla komórki bakteryjnej parametry i środowisko w którym może działać bakteryjny metabolizm. Mikroorganizmy umierają, ponieważ całkowitemu rozregulowaniu ulegają ich podstawowe funkcje życiowe. Ponadto, istnieje spora szansa, że uda się wyleczyć zakażenie gronkowcem złocistym Staphyllococcus aureus przy pomocy środka powstałego na bazie monoterpenów, których istną skarbnicą jest bazylia.

Gelomytrol, czyli mieszanina 3 monoterpenów wyizolowanych z olejku lotnego bazylii, ma ogromne właściwości lecznicze ostrego zapalenia oskrzeli. Udało się udowodnić, że gelomytrol jest znakomicie tolerowany przez pacjentów i pod względem jakości leczenia, przynosi sporo większe rezultaty niż popularnie stosowane antybiotyki i środki mukolityczne. Olejek eteryczny z bazylii wykazuje bardzo silne działanie sekretolityczne – rozrzedzanie zalegającej wydzieliny. Pamiętajmy, że gęsta wydzielina nie tylko utrudnia oddychanie czy drenaż, ale i jest idealną pożywką dla bakterii. Zawiera również ogromną ilość związków cytotoskycznych – uszkadzających komórki układu oddechowego, przez co, aktywacji ulegają mediatory stanu zapalnego. Stąd, działanie sekretolityczne stanowi podstawę terapii zapalenia oskrzeli.

Terpeny, antocyjany, flawonoidy obecne w olejku eterycznym z bazylii, to jedne z najbardziej pożądanych związków XXI wieku – antyoksydanty. To właśnie one chronią molekuły naszego organizmu przed zniszczeniem i zaburzeniem funkcjonowania komórek. Zniszczenie komórek następuje na skutek toksycznego działania tlenu, wokół którego skupiają się inne – reaktywne formy tlenu, tzw. „tlen singletowy” – występujący w postaci pojedynczego atomu czy tlen trypletowy, oraz nadtlenek wodoru. W obecności jonów żelaza, w trakcie „reakcji Fentona” powstaje najgroźniejszy rodnik – hydroksylowy. Celem jego ataku jest mitochondrialny DNA. Uszkodzenia powodowane przez rodniki są nieustannie naprawiane, a odpowiednie enzymy wycinają uszkodzone fragmenty spiralnego łańcucha. Warto wiedzieć, że możliwości enzymów naprawczych, są ograniczone. Stąd, dobrze być zaopatrzonym w antyoksydanty, które świetnie radzą sobie z usuwaniem reaktywnych form tlenu. Chronią nas zatem, przed rakiem, cukrzycą, starzeniem.

Berberys pospolity

Niegdyś był w Polsce bardzo pospolity, ale niemalże go wytępiono, gdy odkryto, że może być żywicielem rdzy zbożowej. Współcześnie można go spotkać stosunkowo rzadko w stanie dzikim, a znacznie częściej w parkach i ogrodach. Jego owoce obfitują w witaminę C, a ponadto zawierają cały szereg cukrów, garbników, barwników i kwasów organicznych (jabłkowy – 6%, cytrynowy 2-4%, winowy, bursztynowy. Z uwagi na kwaśny smak, zwany jest „polską cytryną”.

Surowcem leczniczym berberysu są owoce, korzenie, kora i pędy, z czego 3 ostatnie struktury zawierają mnóstwo cennych alkaloidów, wśród których najważniejsza zdaje się być berberyna, której zawartość waha się w przedziale 1-6%, w zależności od środowiska w jakim rozwija się roślina. Berberyna działa antynowotworowo i antykancerogennie (zapobiega powstawaniu zmienionych komórek, które są zwykle etapem początkującym rozwój raka), przeciwbakteryjnie i antypierwotniakowo. Ponieważ działa rozkurczająco na mięśnie gładkie, wspomaga produkcję żółci, a przy okazji – ochrania wątrobę – najważniejszy dla człowieka „organ buforowy”.

Berberyna działa rozkurczająco na naczynia krwionośne, a więc obniża ciśnienie krwi. Ma silne działanie antymiażdżycowe i wywiera efekt ochronny na serce. Dlaczego? Warto wiedzieć, że miażdżyca rozwija się wtedy, gdy strumień krwi uderza z dostateczną siłą w delikatne naczynia żylne. Powstaje wówczas coś na kształt „ranki”, która stosunkowo szybko zostaje zasklepiona przez czop utworzony z erytrocytów i płytek krwi. W tym miejscu osadzają się frakcje „złego cholesterolu – LDL”. Nie dość, że zapychają światło naczynia krwionośnego, prowokują komórki żerne układu immunologicznego do ataku. Co ważne, nasze ludzkie makrofagi nie są ciałkami nieomylnymi! Na skutek dramatycznej pomyłki traktują frakcje tłuszczowe osadzone na skrzepie jak intruza, którego należy zniszczyć! Nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie fakt, że one takowych umiejętności nie posiadają! Mimo dobrych chęci podjęcia fagocytozy (trawienia komórkowego drogą wchłonięcia), same stają się ofiarami. Wypełnione kroplami tłuszczowymi nie mogą już zniszczyć żadnej patologicznej struktury, a co gorsza – już na zawsze cholesterol zostaje w nich uwięziony. Od tej pory, uszkodzony makrofag, jest już nieprzydatną, patologiczną komórką piankowatą, która stanowi coś w rodzaju „wysepki”, do której, zbliżać się będą kolejne frakcje tłuszczowe i kolejne makrofagi. W ten sposób tworzy się blaszka miażdżycowa, która w każdej chwili może pęknąć, oderwać się od ściany naczynia i popłynąć wraz z krwią do serca, powodując zawał bądź do mózgu, stając się przyczyną udaru niedokrwiennego. Ponieważ berberyna ma właściwości antyzapalne, wynikające z obecności garbników, zapobiega napływowi komórek immunologicznych w miejsca uszkodzonych żył, a że, obniża ciśnienie krwi, zapobiega silnemu uderzaniu kulek cholesterolu o ściany naczyń! Ostatecznie, redukuje w wyraźny sposób poziom cholesterolu, „ratując” nas przed tragedią. Jest to cenny związek chemiczny, który chroni przed zmorą współczesnego człowieka – chorobami cywilizacyjnymi. Niestety, bardzo niedoceniany.

Zaleca się picie naparu z korzeni i kory berberysu przez okres co najmniej miesiąca. Ok pół łyżeczki surowca należy zalać 1 szklanką wrzątku i spożywać 2-3 razy dziennie w przerwach między posiłkami. Pomoże na wzdęcia, bóle brzucha, zaburzenia łaknienia i niedostateczne wydzielanie żółci.

Hyzop lekarski

Hyzop to kwitnąca na fiołkowo bylina sięgająca 1 m. wysokości. Niewielkie kwiatuszki wyrastają z kątów liści i zebrane są w nibyokółki. Hyzop niegdyś bywał używany jako przyprawa, z uwagi na słodkawy smak świetnie spełniał się w roli dodatku do sosów. Jego nazwa pochodzi od słowa „azoff”, co w języku arabskim oznacza tyle co „święte ziele”. Wspomina o nim także Biblia. Niewątpliwie, stąd ludzie poczęli wierzyć, że hyzop to panaceum, które wyleczy każdą chorobę.

Hyzop lekarski jest kopalnią garbników – 8%. Zawiera także, olejek eteryczny o przyjemnym, słodkim smaku i aromatycznej woni, podobnej do kamfory. Główne składniki hyzopowe biologiczne czynne to olejek eteryczny, taniny, polifenole, sterole, związki trójterpenowe. Do celów terapeutycznych zbiera się kwitnące, ulistnione wierzchołki pędów. Dobroczynne związki hyzopowe ograniczają ilość patogenów w jelitach, ułatwiają regenerację nabłonka jelit, silnie wiążą bakteryjne toksyny. Z uwagi na obecność związków goryczowych w zielu, zwiększona zostaje produkcja soku żołądkowego.

Wyciągi z hyzopu lekarskiego stosowane są w leczeniu przewlekłych chorób oskrzeli i płuc. Niegdyś używano go jako środka wspomagającego leczenie dychawicy oskrzelowej i gruźlicy. Dziś śmiało można go użyć do produkcji płukanki do gardła i jamy ustnej. Wykazuje działanie antyzapalne, przeciwwirusowe, przynosi ulgę w bólu gardła i przeziębieniach. Hyzop działa wykrztuśnie, rozrzedza wydzielinę płuc i rozszerza oskrzela, dzięki czemu oddychanie staje się łatwiejsze. Poza tym, działa moczopędnie.

Napar można przygotować z ok. pół łyżki suszonego ziela. Należy zalać wrzącą wodą. Pić 2-3 razy dziennie po pół szklanki. Ważne, by nie spożywać go więcej, ponieważ pobudza ośrodki nerwowe. U osób chorych na padaczkę, może spowodować atak.

Macierzanka piaskowa

Jest półkrzewem, który tworzy niskie darnie, ale za to gęste i gęsto ulistnione. W Anglii bywa nazywana „dzikim tymiankiem” lub „matką tymianku”. Różnica pomiędzy tymi dwiema roślinami jest niewielka – macierzanka się płoży, a tymianek ma sztywniejsze, grubsze gałązki, które ewidentnie wznoszą się ku górze. Jedna z legend głosi, że Matka Boska przechadzając się po górach, zatrzymywała się tylko tam, gdzie macierzanki tworzyły „delikatne poduszeczki o przyjemnej woni”. Właśnie dlatego, w dzień Niebowstąpienia Matki Boskiej, wieszano w średniowieczu macierzankowe wieńce nad drzwiami. Uważano bowiem, że ten zwyczaj uchroni przed magią czarownic.

Do celów terapeutycznych czy przyprawowych zbiera się kwitnące pędy, a następnie suszy się je w zacienionym miejscu. Temperatura nie powinna przekraczać 35 stopni.

Współcześnie wiadomo, że olejek lotny, który zawiera macierzanka (0,6%), obfituje w związki chemiczne, które wykazują działanie bakteriobójcze i pobudzają wydzielanie soku żołądkowego. Kiedyś stosowano macierzankę ugotowaną w wodzie, jako napój, który leczył kolkowy ból brzucha. Znakomicie sprawdza się jako środek antybakteryjny i wykrztuśny.

Skład olejku eterycznego macierzanki jest bardzo zmienny. Dobrze wiedzieć, że wysoka temperatura w trakcie pozyskiwania cieczy może powodować rozpad, izomeryzację bądź przekształcanie związków biologicznie aktywnych do mniej wartościowych postaci. Poza tym, gleba czy warunki pogodowe są czynnikiem determinującym jakość olejku.

Cenne terpeny, obecne w olejku macierzankowym to alfa-pinen, beta-myrcen, alfa-terpinen, a-cymen, kariolifen, linalol, tymol, karwakrol. Zarówno frakcja olejku eterycznego, jak i pojedynczo wyizolowane związki posiadają silne właściwości antyoksydacyjne, antyzapalne, antyproliferacyjne i antyneowaskularyzacyne. To może oznaczać tylko jedno – zabijają raka! Dlaczego? Każda komórka drażniąca przez czynnik potencjalnie szkodliwy, próbuje dostosować się do nowych, niesprzyjających warunków. Adaptacja do środowiska wymaga aktywacji tych fragmentów DNA jądrowego, które dawno, a może i nigdy nie były przez nią wykorzystywane. Takowa komórka z racji tego, że osiągnęła nowy etap specjalizacji, przeżyła i rozmnożyła się. Czasami na skutek błędu w powielaniu pojedynczej nici DNA, dochodzi do mutacji. O ile, fragment jest łatwo dostępny, enzymy naprawcze go wytną, a stosowne struktury wytworzą nowy – prawidłowy, nic się nie dzieje. Nie zawsze jednak, sprawa jest tak oczywista. Bywa, że cykl mitotyczny zostaje zaburzony. Powstaje wówczas patologiczna komórka, posiadająca cechy szczególne ułatwiające przetrwanie. Często są to cechy identyczne jak te, które miała jej komórka macierzysta – „matka”. Ta jednak, nie chce być dłużej posłuszna mózgowi i tkance do jakiej należy. Przestaje reagować na mediatory, hormony, nawet na enzymy śmierci – tzw. „kaspazy”. I to jest patologiczny moment – tworzy się nowotwór, a wspomniana komórka, staje się nieśmiertelna. Taka zmutowana jednostka bardzo często posiada właściwości rozwojowe, w związku z czym, jej komórki potomne – dzieci, są takie same jak ona – też nieśmiertelne, lub co gorsza, jeszcze bardziej zmutowane, jeszcze lepiej przygotowane do działania w złych warunkach. Komórki nowotworowe namnażają się bardzo szybko. Niebawem narasta guz. Ponieważ, potrzebuje ogromnej ilości składników odżywczych do przeżycia, tworzy nowe naczynia krwionośne, które doprowadzają do niego, wszystko czego mu trzeba. I to właśnie jest neowaskularyzacja – tworzenie nowych naczyń, które niestety, są znacznie lepsze, niż te zdrowe, pospolite – są grubsze, odporniejsze, nierzadko poskręcane w dziwaczny sposób, przez co dostęp do nich jest utrudniony. Tu z pomocą przychodzi olejek macierzankowy. Obecne w nim związki blokują proliferację komórek rakowych, czyli ich namnażanie. Okazuje się, że zakłócają one błędne mitozy! Ponadto, aktywując wydzielanie z naczyń krwionośnych odpowiednich mediatorów, nie dopuszczają do powstania patologicznych naczyń i ich rozwoju! W znaczny sposób ograniczają też wydzielanie enzymów, od których zależy przeżycie raka! Nad macierzanką piaskową wciąż trwają badania naukowe, być może przy jej pomocy uda się uratować choć jedną osobę walczącą z rakiem.

Zioła to niezgłębiona przestrzeń pełna tajemnic. Ten artykuł powstał z myślą o tych, którzy przechadzając się lasem lub łąką, zastanawiają się, jakie to dobre ziółka plączą się pod ich nogami.

Zdjęcie – Florian Pircher z Pixabay