Siatkówka jest jedną z ulubionych form spędzania wolnego czasu przez obie płcie. W popularną „siatkę” grają zarówno nastolatkowie, jak i osoby w wieku powyżej 40 lat. Sport ten jest łatwy, grać można niemalże wszędzie, a piłkę można odbijać nawet w parze, jeśli niemożliwe jest zebranie dwóch pełnych drużyn. Jakie buty wybrać do gry w siatkówkę?

Buty chroniące przed kontuzjami

Siatkówka to popularne hobby, jednak do jego bezpiecznego uprawiania niezbędne są odpowiednie buty. Buty dla siatkarzy chronią przed niepożądanymi poślizgami znacznie lepiej niż zwykłe halówki. Obuwie siatkarskie w przeciwieństwie do zwykłych butów sportowych zapewnia maksymalną przyczepność w czasie biegu i hamowania. Dzięki temu przemieszczanie się z boku na bok jest bezpieczne i szybkie. 

Podeszwa butów do siatkówki zapewnia prawidłowe podparcie stopy w czasie skoków, a specjalna wyściółka wewnątrz obuwia zmniejsza ryzyko kontuzji i pochłania wstrząsy, prowadzące do uszkodzenia stawów. Stopa we wnętrzu buta jest ustabilizowana, dzięki czemu znajduje się w niezmienionej pozycji bez względu na tempo gry i rodzaj wykonywanych ruchów. W przypadku częstych treningów siatkówki zakładanie odpowiedniego obuwia ma ogromne znacznie dla zabezpieczenia się przed kontuzją. Zakładanie zwykłych butów na czas gry może skutkować skręceniem stawu skokowego, pęknięciem kości śródstopia bądź złamaniem palców stóp.

Komfort dla stóp w czasie gry

Atutem butów siatkarskich jest ich niska waga, która zmniejsza obciążenia stóp. Przeciętnie jedna para obuwia do gry w siatkówkę waży od 260 do 310 g w przypadku butów dla kobiet i od 320 do 420 g w przypadku obuwia męskiego. Buty z reguły są wykonane z syntetycznej siatki lub skóry, czyli z materiałów, które oprowadzają wilgoć z wnętrza, co zwiększa komfort podczas treningu. 

Polecanymi producentami obuwia siatkarskiego są Adidas, Mizuno oraz Asics. Osoby z szerokimi stopami powinny wybierać przede wszystkim buty Asics, natomiast osoby o wadze przekraczającej 100 kg lepiej będą czuły się w butach firmy Adidas. 

Zdjęcie – Tania Van den Berghen z Pixabay