Wiadomo, że zimą jest mniej energii i zapału do treningów. Jeśli naszemu organizmowi dostarczane są mniejsze ilości słońca to maleją nasze chęci do utrzymywania formy, jaką udało nam się wypracować w lecie. Przed wyjściem na zewnątrz pojawia się tysiące wymówek rodzaju: jest za zimno, zaraz będzie ciemno, przecież się rozchoruję. Czy jednak warto poddać się leniowi i zaprzepaścić efekty, na jakie pracowaliśmy kilka miesięcy?

Nikt nie lubi wychodzić na podwórko, jeśli jest mokro, śnieg czy ciemno, a domu mamy ciepło i ciekawą lekturę. A ponieważ ciuchów zakładamy coraz więcej, a co za tym idzie mniej odsłaniamy to tym bardziej wolimy sobie odpuścić.

Jak się zmotywować do ćwiczeń? Najlepszym rozwiązaniem jest technika wizualizacji. Polega to na tym, że musimy wyobrazić siebie i swoje ciało takim, jakie pozostanie, jeśli będziemy kontynuować nasze wysiłki.

Nie myśl o minusach biegania zimą, ale spójrz na pozytywy. Wstań rano nieco wcześniej i udowodnij sobie, że potrafisz.

Czy warto biegać rano

Zimą zazwyczaj spada nasza motywacja do biegania i zdrowego odżywiania. Warto jednak pokonać niechęć i nie zaprzepaścić wcześniejszych starań i zacząć biegać również jesienią i zimą.

Najdogodniejszą porą na zimowe przebieżki jest rano. Ponieważ dni stają się coraz krótsze, a my coraz wcześniej zmęczeni to rano mamy najwięcej energii. Doskonałą zachętą do rozpoczęcia takich treningów jest technika wizualizacji. Pomyśl, więc jak doskonale będziesz wyglądać na wiosnę, a z pewnością nabierzesz chęci.

Aby bieganie na pewno się powiodło powinniśmy wszystko sobie zaplanować. Przede wszystkim należy obliczyć się z czasem, aby się nie spóźnić do pracy, przygotować ciuchy, a co najważniejsze pamiętać o postanowieniu. Warto odpuścić sobie parę minut spania, aby cieszyć się później efektami treningów.

Takie bieganie zimowe ma wiele zalet. Przede wszystkim nie spocimy się tak bardzo jak podczas letnich upałów. Podczas takiego biegu można się zrelaksować, przemyśleć wiele spraw i podziwiać uroki zimy. Co więcej nie będziemy narażeni na „korki”, ponieważ jest w tedy mało ludzi. A dodatkowo wrócimy pełni energii i dumy, że pokonaliśmy własnego lenia.